Znamy już wyniki wyborów w Belgii. Wygrali flamandzcy nacjonaliści z N-VA zdobywając 27 miejsc w 150-osobowej Izbie Deputowanych. Tuż za nimi uplasowała się francuskojęzyczna Partia Socjalistyczna (26 miejsc) a następnie: frankofońscy liberałowie MR (18), flamandzcy chadecy (17), flamandzcy socjaliści i flamandzcy liberałowie (po 13) oraz izolowany na scenie politycznej, skrajnie prawicowyVlams Belang(12).
Kolejne pozycje w parlamentarnym rozdaniu przypadły Zielonym, francuskojęzycznym chadekom i populistycznej liście Dedeckera. Jednego posła wprowadziła do parlamentu Partia Piratów walcząca o swobodę wymiany plików w internecie.
Największą rodziną polityczną kraju stali się po wyborach socjaliści, więc za faworyta na urząd premiera Belgii wszyscy typują obecnie lidera walońskiej PS Elio Di Rupo, syna włoskich imigrantów. Di Rupo jest oryginałem o wyrazistych poglądach. Polityk otwarcie przyznające się także do swojego homoseksualizmu. Belgia nie miała francuskojęzycznego premiera od 1974 r., więc frankofoni wiążą z jego osobą wielkie nadzieje. Kto ostatecznie poprowadzi rozmowy w celu sformowania nowej koalicji rządzącej, zadecyduje Albert II w wyniku rozpoczętych w poniedziałek konsultacji.
| Komentarze |
|








