EmStacja - Polski przystanek w Belgii

Wednesday
Feb 08th
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home BLOGI JASNE Z PIANKĄ El Niño, wierność i ja czyli: futbolowo - kolorowo

El Niño, wierność i ja czyli: futbolowo - kolorowo

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Blog to niby taki ‘osobisty’ pamiętnik tyle, że publiczny. Zatem wnioskować należy, że w jego istocie leży pisanie tego co mi na sercu i wątrobie leży a publikując trzeba liczyć się z konsekwencjami. Spróbuję i zobaczę co z tego wyniknie, a na dzisiejszy, bliski mi, temat wybrałem: football.
Wczorajszego wieczora byliśmy świadkami nieprawdopodobnych piłkarskich upokorzeń; Bayern ‘zdemolował’ po raz kolejny portugalski Sporting, co mniej zajmuje moje myśli, niż cud, który miał swój początek 2 tygodnie temu na Santiago Bernabeu gdzie Liverpool pokonał Real, by powtórzyć to wczoraj, w rewanżu, na Anfield Road i upokorzyć najbogatszy klub świata wygrywając z nim...4:0! Los Galacticos byli kompletnie bezbronni wobec układu: Torres, Gerrard i Babel. El Niño błyszczał dając nam sygnał, że przyszłoroczny tytuł najlepszego piłkarza świata zamierza on – właśnie - zabrać do domu. Jestem wielkim fanem Liverpool’u i wierzcie mi, że endorfiny jakie wczoraj otrzymał mój organizm mogę porównywać jedynie z własnym ślubem (tu oczko puszczam do żony). Football łączy i dzieli  - wszystko zależy gdzie się znajdziemy i o jaką stawkę gramy. W dzisiejszym kosmopolitycznym świecie, trudno jest utrzymać nasze futbolowe sympatie; zbyt często nasi idole zmieniają kluby (kto nadąża za Beckhamem?), zbyt często kluby kreują nowych idoli, zbyt często kluby i nasi faworyci zawodzą nasze nadzieje. A propos: kto dziś pamięta wielkiego, niegdyś, Rivaldo, hę?!  Ryszard Kapuściński napisał niegdyś „Wojnę futbolową” ( w roku 1969 ) by opisać jakie emocje wzbudza ten sport, że trudno pogodzić się z porażką ( Honduras przegrał wtedy z Salwadorem ) i, że frustracja przegranej może prowadzić do większych, niż tylko zbijanie kufli w pubach, konsekwencji. Mam jednak nadzieję, że wielka Hiszpania nie zaatakuje małej Anglii z powodu – sromotnej, bądź co bądź – wczorajszej porażki, bo jako fanatyczny fan klubu z Anfield Road jestem gotów natychmiast pójść w ślady sławnego dywizjonu 303 i po - choćby tylko- półgodzinnym przeszkoleniu oddam pierwszą serię do Zorro’. Uff...czerwono się zrobiło. Ochłonę popijając co nieco jasnego, piankę zdmuchnąwszy uprzednio...
Był wczoraj  i Małysz. Człowiek – mała mysz-  który niegdyś porywał miliony, sportem na wymarciu zainteresował rzesze i budował przez klika sezonów Narodowe Ego. Gdy przestało mu się wieść sprzedaż szalików i kiwających łapek masowo spadła lecz nadzieja polska tliła się gdzieś cichutko. Obejrzałem wczoraj pierwszą serię w Kuopio i po skoku Małysza na 12 miejsce, odechciało mi się (kolejny raz). Drugą serię darowałem sobie wiedząc, że ‘Wiślak’ walczy co najwyżej o miejsce w pierwszej ‘10’.  „Niewierność” nie popłaca ( moja żona przypomina mi to nazbyt często! ). Nie wierzyłem w Adama i polską myśl szkoleniową, Nie wierzyłem, że po 2 latach wielokrotnych prób doczekam się naszego championa znów na podium. Wczoraj zaś Adaś zrobił to co potrafił najlepiej – pofrunął...najdalej. Skok jaki wykonał był tak daleki, że doprowadził go wprost na podium, był trzeci. Po raz pierwszy od dwóch lat. Jestem z niego dumny i...obiecuję teraz, że dopóki będzie startował nie zwątpię w niego. Podobnie jak w Liverpool. Ślubuję więc: wierność Liverpoolowi, Adamowi...i  kuflowi pełnemu piany. Z żoną sprawę załatwię poza blogiem...
Na zdrowie!
Ps. Dziś Manchester walczy o przyszłość, a Inter o swą Legendę...
Piotr Wiśniewski
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Anonimowy 2009-03-11 16:49:25

Mojemu mezowi rowniez puszczam oczko:
A sprawe faktycznie zalatwimy poza
blogiem ...
admin (SAdministrator) 2009-03-13 22:11:01

Piłka nożna to sport, który lubię oglądać wtedy kiedy Polska wygrywa, a
przełączam kanał kiedy czuć kasę a nie grę. Szkoda, że dzisiejszy
football jest tak strasznie komercyjny. Ale szanuje miłośników i doceniam
poświęcenie. W końcu dzięki Wam mam zawsze świeże piwo w domu. A tak na
marginesie, to ciekawe tematy mogą być te "rozmowy poza blogiem"

Poświęcenie to wielka rzecz
Jasne z Pianką (Administrator) 2009-03-15 01:31:35

Cóż, współczesny sport bez pieniędzy się nie obędzie, no chyba, że
chcemy oglądać piłkę podwórkową, w którą każdy umie grać - taka
prawda. Nie zawsze wygrywa nasz pupil choć bardzo na to liczymy jednak dusza
kibica (tego prawdziwego!) nakazuje trwać przy nim do krwi ostatniej! Świeże
piwko z pewnością w tym pomaga...
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."