Świąt czas zbliża się dużymi krokami. Tysiące rodaków wybrało się wszystkimi możliwymi wehikułami w podróż do Polski przemierzając Europę wzdłuż i wszerz. Ja również. Od kilku dni stąpam już po świętej polskiej ziemi racząc się domowymi smakołykami, zamieniając Duvela na pospolite, Tyskie. Jako ‘gość niedzielny’ mam taryfę ulgową i nikt mnie nie angażuje w szaleństwo świątecznego pieczenia i gotowania. Nie muszę również robić zakupów – dobrze mi z tym. A propos zakupów; zawsze święta kojarzyłem właśnie z amokiem zakupów a tu, wierzcie mi, jakoś dziwnie spokojnie.
Markety puste, ulice mojego pięknego miasta też pozbawione szalonego tłumu pędzącego chodnikami od butiku do butiku, jednym słowem: kryzys w pełni. Pomyślałem sobie, że ten kryzys zapędził ludzi do kościołów lub pełnych postnej medytacji domowych pieleszy, ale nie. Tu przypomniał mi się raport podsumowujący naszą frekwencję w kościołach za ubiegły rok, z którego wynika, że obecność Polaków w kościele spada na łeb na szyję i proces postępuje. Nawet jeden z księży ‘podkablował’ kilku przeklętych gimnazjalistów grzmiąc z ambony kościelnej, że nie chodzą na szkolną religię. Skutek był taki, że to, co do niedawna byłoby uznane za solidarność wspólnotową dziś sklasyfikowano jako łamanie prawa, bo naruszono dobra osobiste. Prawo jak wiadomo należy szanować i oddawać Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie. Wracając jednak do świąt, zastanawiacie się zapewne gdzie są ci Polacy? Skoro już nie w kościołach i nie w marketach to gdzie są, no? Nie wiecie? Otóż Polacy – wzorem Belgów, Holendrów czy Niemców upodobali sobie wyjazdy poza miasto. Ceny kwater w górach dochodzą do 260 pln od osoby i miejsc ponoć brak. Podobnie jest nad morzem…a wiem co mówię, bo piszę ten tekst siedząc na plaży w Świnoujściu i przyznam się, że tylko dzięki pewnym znajomościom nie przepłaciłem;-)
Jutro wracam na jajeczko i prawdziwą wielkanocną celebrację zostawiając za sobą szumiące morze i całą rzeszę Polaków.
Piotr Wiśniewski
PS. Macieja przepisy na belgijskie specjały nie przypadły mi jakoś do gustu, więc skupię się choćby na wielkanocnym mazurku, na którego przepis jest bardzo prosty: wybrany mazurek kupić w pobliskiej cukierni, zanieść do domu, położyć na stole w niezbyt dużej odległości od siebie i po pełnej zadumy pokojowej święconce zgarnąć, co lepsze jego kawałki, na swój talerz. Następnie należy – nie oglądając się na boki – zjeść go ze smakiem. Wesołych Świąt!
| Komentarze |
|
Powered by !JoomlaComment 3.26








