EmStacja - Polski przystanek w Belgii

Tuesday
Feb 07th
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home BLOGI JASNE Z PIANKĄ Zawodnik numer 44

Zawodnik numer 44

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
A miało być tak spokojnie.  Rok 2008, rok kryzysów: najpierw paliwowego, potem tego właściwego, dla wielu moich znajomych był rokiem do bani. Wraz z hukiem sylwestowego szampana wszystko miało się zmienić  i zaczęło się dobrze:  moja mama wydobrzała, a i moje zdrowie się polepszyło, od lat planowany wyjazd do Włoch ziścił się pozostawiając niezapomniane wspomnienia.  Zadowolenie znajdowałem w wielu miejscach;  a to kupując garnitur, buty, nowy telewizor czy kilka nowych filmów do mojej domowej kolekcji – wszystko szło jak z płatka. Nawet mój ukochany Liverpool (w tym momencie chciałbym serdecznie pozdrowić kibiców Manchesteru United), który zaczął z wielkim przytupem gromiąc tak w Premiership jak i w Lidze Mistrzów, choć ostatecznie stracił szanse na kolejne tytuły, dał popis wielkiego sportu – a to kocham najbardziej.

Tu na sporcie się zatrzymam... John Higgins, który wręcz zmiażdżył w zakończonym w poniedziałek, finale Mistrzostw Świata w snookerze, równie fenomenalnego Shaun’a Murphy’ego zaskoczył wszystkich, mimo, że  nie był faworytem turnieju. Faforyzowani i przeze mnie, i przez bukmacherów, Ronnie O’Sullivan i Mark Selby polegli nie doczekawszy finału. Nie tak miało być. W najbardziej podniecającym spotkaniu piłkarskim starego kontynentu (2 maja) Real Madryt podejmował u siebie wieką Barcę i – jak nigdy – poczuł smak pogromu.  2:6 to wynik, który nie przyśnił się największym fantastom, a w Madrycie długo będą pamiętać ten dzień i to bynajmniej nie z uśmiechem na twarzy. Nie tak miało być. Na głowie stanęła też Formuła 1. Honda, zespół, który ubiegłoroczny sezon kończył na końcu tabeli doprowadził japońskich decydentów do rozstroju nerwowego i sprzedania teamu pretendując  tym samym do nagrody  ’Najgorszego Biznesu Roku’. Zespół przejął Ross Brawn zmieniając nazwę, kolor i  dodając kilka zmian w nowym bolidzie...zamieniając żelazo w złoto.  Button i Barichello z niebytu sięgnęli gwiazd i po pierwszych 4 wyścigach są na czele stawki budząc podziw i zazdrość.  Rewolucja w Formule 1 jest tak oszałamiająca, ze Sławne Ferrari  - nomen omen – zajmuje dziś miejsce Hondy sprzed roku! Fortuna kołem się toczy, wszystko się przemieszało...

Marzył mi się choć jeden spokojny, przewidywalny rok, w którym wiedziałbym, że Selby ogra Higginsa, że Małyszowi wiaterek zawsze będzie hulał pod nartami i że Robet z Krakowa z dyfuzorami czy bez będzie lać szampana po każdym wyścigu. W takim spokojnym roku moja żona nie będzie się ze mną kłóciła pamietając, że od jakiegoś czasu preferuję rano herbatę miast kawy,  że polski Znany Polityk z Biłgoraja  zada Panu Prezydentowi sensowne pytania, no i żeby, co poniedziałek losowano wciąż te same numerki...ale jakoś nie wyczuwam Waszego entuzjazmu, pewnie dlatego, że tak nigdy się nie stanie, bo to lubicie, będąc ludźmi żądnymi emocji i swieżych doznań.  Nie pomodlę się więc w intencji ‘monotonii dnia codziennego’ biorąc ten ciężar na własne barki  poddając się strzałom okrutnego losu i... cierpiąc za miliony.    
Piotr Wiśniewski
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."