
Wakacje skończone lecz tylko dla niektórych. Są tacy dla których okres wakacyjnej laby skończył się równo z pierwszym dniem września, są tacy którzy celebrują wrzesień jako ostatni bastion wolności przed jesiennym studiowaniem, ale są i inni – Ci wolni. Ich wolność przejawia się w luźnym traktowaniu kalendarza i własnych zachcianek. Oni wcale nie muszą mieć wolnych (nomen omen) zawodów ani kłopotów z niedoborem zawodowych zajęć, Oni po prostu nie poddają się pogodzie i przyzwyczajeniom. Gdy codzienna szarość wdziera się we wrześniowe dni, gdy wszystko już szykuje się do zimy i parasolowo-kozakowej mody Ci w najlepsze wyjeżdżają.
Kierunkiem ich wojaży bywa najczęściej Grecja, Hiszpania i Turcja, bo jedynie tam można wciąż smakować permanentnych promieni słońca i tym samym kanikuły czas przedłużyć. Podczas gdy Polacy oddają się w tym czasie narodowemu sportowi zbierania grzybów o wczesnych porach gdzieś w głębokich, mokrych kniejach, Tamci nurkują w Morzu Śródziemnym podglądając gąbki i popijają zimną sangrię miast gorącej herbaty z miętą. Po kolejnym upalnym lecie w mieście, pracując na zmniejszonych obrotach, z zazdrością czytając pozdrowienia na widokówkach od licznych przyjaciół marzą by te moralne straty powetować sobie w dwójnasób we wrześniu. Ich szefowie, jednak, powróciwszy ze swoich urlopów, wypoczęci i pełni energii chcący ze zdwojoną siłą rzucić się w wir pracy natrafiają wtenczas na brutalną przeszkodę, bo ‘wrześniowi turyści’ skutecznie im to uniemożliwiają. Szef, jak to szef, zawsze przecież myśli o sobie i swoim grafiku pracy i bardzo nie lubi gdy jego najlepszego człowieka nie ma wtedy gdy go najbardziej potrzebuje!
Takie jest jednak życie i trzeba się z tym pogodzić. Zrozumienie to cnota, którą mozolnie wypracować musi w sobie każdy szef. Ja tym szefom zalecałbym nawet pójście o krok dalej by po zrozumieniu osiągali kolejny stopień wtajemniczenia - pełne poparcie. Wyobrażam sobie nawet taką scenkę:
Szef: Pracowniku drogi! – bierzemy się zaraz za bilans, plany, winien i ma oraz progresję i ewaluacje! Mamy na to czasu ‘tyle i tyle’, bo...
Pracownik : Szefie! Miło Cię widzieć po wakacjach lecz jutro to ja zaczynam urlop i mam to wszystko głęboko...
Pracownik ma to, oczywiście, wszystko głęboko w sercu i pełen zrozumienia, dla powagi sytuacji, wychodzi obdarzając pod koniec dnia wszystkich zgromadzonych dawno nie widzianym uśmiechem. Zrozumienie i poparcie szefa trudno w sobie wzbudzić od razu lecz póki nie jest się szefem można mieć to głęboko...w sercu. Szefowi , w zrozumieniu, oczywiście pomoże otrzymana tydzień później widokówka z zachodzącym słońcem nad Rodos czy kite surfingiem u wybrzeży Antalyi oraz miłym pozdrowieniem od nas.
Niniejszym pragnę pozdrowić swojego szefa i wyjeżdżając na zasłużony urlop zapewnić, że podczas urlopowych trudów na hiszpańskiej plaży myśleć będę tylko o Emstacji i mieć ją będę głęboko w sercu!
Piotr Wiśniewski
| Komentarze |
|








