
Znowu niesmak. Pół biedy gdyby tylko w ustach po jakiejś nieświeżej rybie lub bananowej gumie do żucia. Niestety znów przyjrzałem się sprawom krajowym i zaczynam być zwolennikiem ‘emigracji totalnej’ czyli takiej, w której odrywamy się zupełnie od polskiej telewizji, serwisów informacyjnych, ważnych świąt i wydarzeń czy zwykłych krajowych plotek. Tak robi wielu Polaków w Belgii i żyją szczęśliwie. Tak mi się w każdym razie wydaje...
W kraju zapanował jakiś totalny szał skrzywionego myślenia, nieetycznego zachowania i w ogóle jakieś to wszystko...niefajne. Pierwsze z brzegu: sceniczny insekt, pchła, peja jak wolą niektórzy (z braku jakiegokolwiek szacunku do takich postaci umyślnie piszę jego imię/pseudo z małej litery), nawoływał ze sceny podczas swego koncertu by pewnemu dzieciakowi zrobić krzywdę. Temu pei nie podobało się coś w zachowaniu młodzieńca, palce środkowe w geście uwielbienia do niego wyciągnięte, czy coś. Jął więc – już nie rapersko – podjudzać innych zgromadzonych do bicia. Lincz trwał jakiś czas nie przerywany ani przez ziomali ani przez ochroniarzy. Chłopak przeżył. Pan Scyzoryk w telewizorze stwierdził, że młody sam sobie był winien i że artysta ma prawo się tak zachować, bo taką ma ekspresję. Artysta, proszę Pana Liroya, to był Bejart, Picasso czy Łomnicki i żaden z nich swych fanów – o ile mi wiadomo – zaj... nie kazał.
Jest też sprawa Bardzo Znanego Polskiego Reżysera, którego przeszłość niechlubna upomniała się o niego. Wszystko, z resztą, wokół tej sprawy śmierdzi i nie podoba mi się; Romek, który od lat ma mały, biały domek w krainie śmierdzącego sera i jeździ tam regularnie od lat, dostaje oficjalne zaproszenie by nagrodę odebrać , a zamiast tego dostaje błyszczące kajdanki już na lotnisku. Mistrz Twardowski mi się przypomina co to tylko w Rzymie mógł być pojmany...finał tej bajki każdy zna.
Wokół Polańskiego zbierają się różni znani gadający, że 13-latka to była zwykła prostytutka i pewnie sama chciała, inna zaś znana persona, że 13-latki to same do łóżka wchodzą. Łapy opadają.
Podobnych smaczków jest w Polsce teraz bez liku, bo; Lato temu Beenhakkerowi na odchodne powiedział tak a tak, a ex Pazura to łapówę wielką chciała i teraz siedzi choć tak ślicznie w tv wyglądała, a to znów w naczelnej – publicznej zwalniają na potęgę choć nie wiadomo czy neonazista jest prawnie prezesem czy nie.
Dziś z kolei pojawia się kompromitująca akcja z szefem klubu Wielkiej Partii, która samego premiera o słabość przywodzi i ciężko mu się dziwić.
Gówniany ten świat - joł, powiedziałbym gdybym miał jak ten peja do ludzi przemawiać. Boję się, że idąc tropem tej retoryki Maciek i Kamil zaczęliby wykropkowywać mi co większe nadużycia i w końcu Jasne z Pianką stałoby się zupełnie nieczytelne. Niniejszym więc ogłaszam konkurs na odpowiednie epitety opisujące nasz polski grajdoł, bo ja – jak Boga kocham – nie wiem już jak to wszystko nazwać.
Z poważaniem,
Piotr Wiśniewski