
Sobota 15 października, godzina 15.30 przyjeżdżam do Gent. Już od tygodnia trwa tam festiwal filmowy, na którym jestem jedynym, akredytowanym polskim dziennikarzem. Festiwal nabiera rozpędu oferując każdego dnia mnóstwo atrakcji, w tym spotkania z niecodziennymi gośćmi. Dziś jednak rzecz jest wyjątkowa –przyjeżdża Catherine Denevue, bodaj jedyna kobieta w światowym przemyśle filmowym będącą nieustannie na szczycie od blisko 50 lat. Jak łatwo się domyślić na jej filmach wychowały się pokolenia, milionom nakreślając wzorzec kobiecego ideału. Jest też przecież nieoficjalnym symbolem Paryża.
Na godzinę 16.20 w hotelu Mariott w Gent zaplanowana jest konferencja prasowa. Docieram tam 20 minut przed czasem, nie ma mnie na liście, mojego nazwiska nikt nie potrafi wymówić, o EmStacji nikt nie słyszał. Pokrzepiam się w duchu, że to tylko tymczasowe. Po krótkich negocjacjach dostaję zgodę na wstęp do sali konferencyjnej, zajmuję dogodne miejsce do robienia zdjęć i czekam. Wokół chłopaki z VTM, VT4, AVS, LeSoir, Nieuwsblad szykują ciężki sprzęt zerkając czasem w moim kierunku. Czuję ten wzrok, ale nie przejmuję się nimi, nie po to tu dziś jestem. Zastanawiam się jak Ona wygląda naprawdę, należę bowiem do tych, którym dotknięcie legendy sprawia niesamowitą frajdę. Oczekiwanie przeciąga się. Dostaję informację, że planowo powinniśmy zacząć za pół godziny oraz, że na zdjęcia mamy jedynie minutę, zaraz na początku spotkania. Powinno wystarczyć, choć zazdroszczę w tym momencie tych szybkich migawek belgijskim kolegom. Po pół godzinie zapraszają nas byśmy weszli do środka – Catherine i Francois Ozon już nadchodzą. Dzisiejsze spotkanie jest preludium do premiery ich najnowszego filmu pt. „Potiche”, filmu w podobnej manierze co poprzedni film Ozona „8 kobiet”, choć może jeszcze bardziej trącającego myszką. Film widziałem kilka dni wcześniej na pokazie prasowym i nie zostałem jego fanem, ale spotkanie z tą parą francuskich artystów to zupełnie inna sprawa.
Wchodzą. Flesze powodują zwężanie źrenic, lecz powieki Jej nie drgają, Ozon stoi obok wiedząc, że nie o niego chodzi. Rozstrzeliwanie Catherine trwa rzeczywiście minutę by po chwili przenieść akcję na drugą stronę sali. Przyglądam się z ciekawością starając się (co chyba naturalne) odnajdywać podobieństwa do ekranowych postaci. Madame Pujol z filmu Ozona to uległa, podstarzała matrona, która za sprawą pewnych okoliczności zmienia się w energiczną business woman. Jednakże 3 metry przede mną siedzi przepiękna kobieta, dla której czas zrobił wyjątek. Wpatruję się w jej twarz, włosy, dłonie, jej zaraźliwy uśmiech rozbraja nas wszystkich. Niezwykła gracja,lecz pełna poczucia humoru burzy onieśmielenie na sali, rozmowa toczy się gładko i sympatycznie. Pojawia się również wątek belgijski gdy okazuje się, że oprócz „Potiche” jeszcze dwa inne Jej filmy były kręcone w Belgii.
„Dom, w którym działa się część filmu był flamandzki, a fabryka walońska...” – kwituje z lekką ironią w głosie reżyser filmu, „...i wszystko działało doskonale!” – dodaje na końcu Catherine Deneuve. Już po zakończeniu konferencji prasowej będę pierwszy, który podejdzie po autograf. Po „pewnej takiej nieśmiałości” nie pozostał nawet ślad.
Piotr Wiśniewski
| Komentarze |
|







