Świąt czas zbliża się dużymi krokami. Tysiące rodaków wybrało się wszystkimi możliwymi wehikułami w podróż do Polski przemierzając Europę wzdłuż i wszerz. Ja również. Od kilku dni stąpam już po świętej polskiej ziemi racząc się domowymi smakołykami, zamieniając Duvela na pospolite, Tyskie. Jako ‘gość niedzielny’ mam taryfę ulgową i nikt mnie nie angażuje w szaleństwo świątecznego pieczenia i gotowania. Nie muszę również robić zakupów – dobrze mi z tym. A propos zakupów; zawsze święta kojarzyłem właśnie z amokiem zakupów a tu, wierzcie mi, jakoś dziwnie spokojnie.


Introdukszyn. ‘Wstęp’ mi kazali napisać do tego co będzie się tu działo – a będzie się działo! Blog mi założyli chociaż ja nigdy wywnętrzać się nie lubiłem, ale widać czasy dziś inne i trzeba. Z duchem postępu więc podążam myśląć podstępnie jak tu użądlić i łyżkę dziegciu dodać – to lubię najbardziej. Jest jeszcze coś co bardzo lubię, wtedy pomysły mi do głowy przychodzą i radość pod sercem wielka, pytacie „co to”? Przecież to jasne! Jasne z pianką!

