EmStacja - Portal dla Polaków w Belgii

Friday
Sep 03rd
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home BLOGI Ż jak życie

Ż jak życie

Ż jak życie czyli na co dzień i od święta dzieje się coś o czym nie warto zapomnieć, czasem nawet warto zapamiętać. Blog ten nie będzie, uprzedzam, poprawny politycznie, nie powstał jednak po tom żeby komuś dołożyć. Subiektywny opis i zapis zastanej rzeczywistości – to najkrócej o tem na czem się skupię. Będzie o rodzinie też, mniej o pracy, trochę o polityce, bo nie wytrzymam i o moralności, bo lubię. Zapraszam.

Biegiem do knajpy

Biegiem do knajpy

Kilka dni temu spora grupka zapaleńców biegła po zdrowie ulicami Brukseli. Całe 20 kilometrów. A padało. O czym myśleli nasi zawodnicy biegnąc tak po mokrym brukselskim bruku? Czy myśleli może o wyborach? Pewnie nie, ale na szczęście nie muszą, za nich myślą o tym ich równie niestrudzeni w politycznych bojach reprezentanci.

Więcej…

Święto rodzinne

Święto rodzinne

W pewnej poczytnej gazecie wypowiadano się juz na temat : co wejście Polski do Unii europejskiej zmieniło w Twoim życiu. Z powodów technicznych wypowiedzieć się nie mogłem. Czynie to więc niniejszym z tym większą radością, ponieważ czuję się tu, na tych przyjaznych łamach, zdecydowanie bardziej u siebie. Europa witała nas dumnych z Łucji. Wtedy, 1 maja 2004 roku, jeszcze nie wiedzieliśmy, że to właśnie Łucję powitamy.

Więcej…

Wywodzik na temat nieszczególny

Wywodzik na temat nieszczególny

Znowu będzie o życiu. O szczególnej niewrażliwości ludzkiej, swoistym braku, ułomności nawet rzekłbym, takiej figurze bez stylu, czyli obciachu. Czy zdarzyło Wam się, Drodzy Czytelnicy, spocić się ze wstydu za kogoś?

Więcej…

Na drogę

Na drogę


Wyjeżdżam na kilka dni. Żaden z czytelników pewno nie zauważy, bo moja powakacyjna obecność na  łamach jest dość znikoma. Nie będę się usprawiedliwiał, na słowo musicie uwierzyć, że to Was, Drodzy Czytelnicy Emstacji, i lubię najbardziej i piszę najchętniej.

Więcej…

Precz ze sztywnym odzieniem

Precz ze sztywnym odzieniem


Po wakacjach. Dla całej rzeszy nie wypalonych poszukiwaczy to banał, ba, anachronizm. Tych lubimy. Poszukiwacze są wśród nas. Nie pochwyceni w sidła korporacyjnych tudzież medialnych guru, którzy co rana ogłaszają wszem i wobec, znaczy nam, społeczeństwu, że to już koniec albo że, dla odmiany, początek. Piotr, który zaciera już dłonie i szykuje kremy o wysokim filtrze, by popijać jasne w tropikach wywołał, nieświadomie być może, temat głęboki jak sama wieczorna nad nim zaduma. Popadając w leniwą przesadę o niefrasobliwym pseudo filozoficznym charakterze powiem, iż widzę tę naszą mieszczańską codzienność w stanie przejściowym.

Więcej…

Książe Filip – zapełnia lukę między Bradem Pitem a Dr Housem

Książe Filip – zapełnia lukę między Bradem Pitem a Dr Housem

Poważna sprawa – otóż najprawdopodobniej już wkrótce będziemy świadkami stopniowej zmiany ludzkich obyczajów. Pierwsze symptomy już mamy. Od pewnego czasu dobrze jest się nie dogolić (chodzi, jasna rzecz, o mężczyzn, kobiet, póki co, ta upiorna świecka tradycja nie dotyczy). Trzydniowy zarost jest trendy, sexy i wygodny. Zwykle. Bywa, że człowiek się trochę drapie, trochę irytuje i jakby ciutkę jest mu za ciepło. Ale to detale, jak co, to prysznic. Wielu celebrytów nie goli się co rano.

Więcej…

Ku czci niekonsekwencji

Ku czci niekonsekwencji

 

Słówko o Leszku Kołakowskim, którego książkę o Znajomych czytałem sobie ostatnio do poduszki. Nie będzie jednak o Znajomych, choć i o nich by się zdało, bo są tam opowieści o ludziach zacnych (tudzież wybitnych). Chciałem jednak o czym innym, co pojawia się w mojej głowie natychmiast po wypowiedzieniu nazwkiska Leszka Kołakowskiego. Pochwała niekonsekwencji. Otóż dla mnie bycie konsekwentnym w niekonsekwencji to sprawa instynktu i refleksji - w tej myślowej, figlarnej jak sam Kołakowski, formule, streszcza się cała kuchenna mądrość tego świata.

Więcej…

O pompie i umieraniu

O pompie i umieraniu

 

Ponaglany przez Piotra wyłażę powoli z dziury twórczej niemożności, nie mylić z niemocą, która owszem, nieustannie czai się gdzieś w pobliżu, jednak, póki co, dotyka tylko w wyobraźni – którego to przekonania będę się trzymał aż mi ostatnie słowo na koniuszkach palców wyschnie. Było o umieraniu. Jako że nadganiam, będę się trzymał tematu. Chodzi mi po głowie, że ludzi się różnie odprowadza, po tym jak już ten padół duchowo opuścili i  ich ciało niedoskonałe spoczywa w trumience. Niektórzy w sumie całkiem niezasłużenie miewali fetę na cały, dajmy na to Radziecki Związek, mimo iż za życia byli najgorszymi kanaliami lub co najmniej parszywcami. Stalin czy Breżniew.

Więcej…

Część druga czyli napluć na portret Lenina

Część druga czyli napluć na portret Lenina

Kiedy, całkiem od czasu do czasu, sięgając pamięcią do lat sprzed 1989, pękam z dumy przypominając sobie jak to ja, uczeń klasy bodaj ósmej, może nawet siódmej, na lekcji WOS-u (Wiedza O Społeczeństwie) zadałem naszej pani, takiej chudej, sympatycznej, pytanie z gatunku trudnych i podchwytliwych zarazem. Szło o kierowniczą rolę partii (PZPR) i o jej jednomyślnych sojuszników w postaci SD i ZSL. Dlaczego, pytałem spontanicznie, teraz powiedział bym, nieco dramatycznie, otóż dlaczego w omawianym na lekcji systemie funkcjonują aż trzy partie.

Więcej…

Wspomnień czar – część I

Wspomnień czar – część I

Piotr każe mi dokonywać wiwisekcji mojej pamięci w związku okrągłymi rocznicami. Zrobię to choć dotykanie przeszłości nieustannie wiąże się z wywlekaniem, odkrywaniem na nowo itp. Relaksów nigdy nie miałem, a chciałem. Moja mama wyszukała wtedy jednak jakiś, nie wiedzieć skąd, oryginalny fason obuwia, takiego zapinanego na rzepy. I chodziłem po szkole jako jedyny w tym wyróżniającym się obuwiu z poczuciem lekkiego zażenowania, inności.

Więcej…
Strona 1 z 3