EmStacja - Polski przystanek w Belgii

Wednesday
Feb 08th
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home BLOGI Ż jak życie Tożsamość emigranta językiem pisana

Tożsamość emigranta językiem pisana

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

   Tożsamość czyli -  w skrócie -  to kim jesteśmy określa się przez odniesienia  - do rzeczywistości, do pamięci, do rodziny. My, to inni w nas, to wydarzenia, które uczyniły nas różnymi od reszty, to szereg niespotykanie skomplikowanych połączeń w mózgu i, by uczynić rzecz bardziej sentymentalną, w sercu.

Emocje i rozum, do tego język określający nas i nanoszący na świat obrazów potrzebne im znaczenia. Refleksja o tożsamości zawsze serwuje nam na deser język.

    Mowa to rzeka, którą się płynie pośród kamieni codziennych spotkań i doświadczeń. Słowa są absolutnym źródłem poznania i to wobec nich stajemy jako my – jednostki wobec życia w jego semantycznej (znaczącej) pełni. Górnolotnie, owszem, jednak z grubsza, myślę, trafnie. Oto bowiem polszczyzna zasiała w nas ciepły stosunek do słów takich jak ojczyzna, solidarność, patriotyzm, dzięcielina, strzecha czy świerzop. Gdzie indziej szukać słów takiej barwy, które nasze ucho łowi z wielką przyjemnością odnajdując w nich ową zapoznaną swojskość. Tożsamość skłania się więc ku językowi i odwrotnie. Idźmy wobec tego krok dalej – emigracyjna świadomość tego kim jestem, Polakiem na przykład, składa się już  z nieco innego zestawu konstytuujących (ustanawiających)  ją elementów.

    Sytuacja znana każdemu kto opuścił swój kraj – środek obcojęzycznego świata, komunikacyjny szum, znajome są tylko pozawerbalne dźwięki – jakieś ptaki, trzaskanie drzwiami. Obca mowa dobiega jak szelest, część skomplikowanej całości. I oto my lat później dziesięć czy dwadzieścia (zależy od lingwistycznej wrażliwości) otrzaskani już z obcością tak, iż w zasadzie możemy uznać ją za adoptowaną swojskość, nie tak podstawową i dziecięcą, na pewno jednak smakowitą i obszerną. To nasz świat, język który wcześniej wydawał się dźwiękiem bez liter, który potem onieśmielał komplikacją artykułowanych dziwacznie głosek, teraz wpada w uszy czystym strumieniem. I nic to, że możeśmy jeszcze nie dość gładcy w gębie, grunt to poczucie bezpieczeństwa. Codzienność buduje się z drobiazgów – spotkania z przyjaciółmi, praca, wypady na zakupy czy do kina. A choćbyśmy się nie wiem jak bronili i obrażali na porządek tego świata, to dopadną nas nasze pociechy ze szkoły holując obce słówka i przyjaciół. Mamy oto sytuację, w której rodzimy język  nie dopełnia naszej tożsamości w tak silnym stopniu jak pierwszego dnia na obcej ziemi. Definiujemy siebie poprzez kontekst, to jest poprzez szereg wygodnych drobiazgów – pośród nich jest i język matczyny czy też ojczysty, jest jednak, równie mocno, nasz dzień, którego szarość (tudzież kolorowość) objawia się jako na nowo stwarzająca nas materia. Nie oznacza to bynajmniej jakiegoś końca, wykorzenienia czy kręcenia nosem na źródło z któregośmy pili pacholęciem będąc. Rzeczy zwyczajnie nabierają innej proporcji a my, po ludzku, nieustannie poszukujemy siebie.

    Dzieci dorastają, jedne mają nasz ojczysty język na języku inne nie. Nasza pociecha kalecząca „…w Strzebrzeszynie…” to jeszcze nie koniec świata. Z pewnością trzeba reagować, cierpliwie owego chrząszcza poprawiać i trzcinę ciąć. Kluczem jest jednak pamięć. Trzeba sobie przypominać, nieustannie odnosić się do wspomnień i od czasu do czasu przyglądać się codzienności pozostawionych w kraju współziomków. Dziecię podejrzy i zrozumie co trzeba oddychając z dojrzałą ulgą, że nareszcie ma co opowiedzieć w szkole, odróżnić się, bo przecież mamy dziś świat bogaty w tradycje.

    Odpowiedź na zasadnicze pytanie zadawane przez badaczy poszukujących rozwiązania trudnej dychotomii (rozróżnienia) „swój” i „obcy” tożsamości znów nie wyjaśnia ale ją, ową odpowiedź, wzmacnia. Obcy to zapewne ten, z którym w żadnym znanym języku dogadać się nie można, to fakt. Słówko „znanym” jest tu istotne, gdyż określa ważną relację – komunikacyjną. Można więc spróbować postawić tezę, że to nie język lecz języki w znacznym stopniu określają naszą tożsamość. Jeśli nie czujemy się jak kamienie – milczący i popychani przez anonimowy tłum – to każda przyjazna cywilizacja posługująca się spłuczką i laptopem wyda nam się godna intymnego zbliżenia. Swojakiem okaże się każdy, kto spełni podstawowe kryterium – przystępności, co się tłumaczy mniej więcej tak, iż otworzy tudzież pozwoli wejść do swojego świata – opowie, pochwali się przemilczając jedynie najintymniejsze szczegóły, a czasem i to nie. Dla odmiany „obcym” może być rodak. Zabiedzony prostak lub wyszczekany inteligent (do wyboru) – obaj przysiadając przy kuflu żywca znajdą może wspólnotę słów, swojskość nie będzie im jednak dana (na trzeźwo w każdym razie). Kim więc jestem? Polakiem bo mówię po polsku czy tymże Polakiem (mimo wszystko) choć po polsku słowa nie potrafię wymówić. A może bardziej Europejczykiem o takiej czy innej etnicznej barwie, chrześcijaninem, ojcem, matką. Człowiek ma niesłychaną pojemność. W jego naturze leży łagodzenie, łączenie jak również tworzenie sprzeczności. O sobie im prościej i dobitnej tym łatwiej, niekoniecznie lepiej. Niejedna historia skończyła się źle właśnie przez nieugiętych, którzy uparli się tkwić w ciasnocie schematów. Przyjemniej jest czuć się sobą, na odpowiednim miejscu zostawiając ogólniejsze przecież kwestie przynależności i stanu. Brać ze świata co najciekawsze i być bardziej alpinistą niźli cyklistą, a zarazem kibicem Lecha bardziej niż Widzewa i równocześnie raczej jaroszem, zatwardziałym kawalerem, członkiem komitetu, uczestnikiem, przeciwnikiem. Ludzka kondycja lepsza jest przecież kiedy szyje się ją z wyobraźnią, na miarę człowieka.
 
 
Maciej Hilarowicz
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."