EmStacja - Polski przystanek w Belgii

Tuesday
Feb 07th
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home BLOGI Ż jak życie Ż jak życie

Ż jak życie

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Ż jak życie, ten blog będzie nosił taki tytuł, ponieważ wymyśliła go Kasia a ja się zgodziłem. Nie bez powodu kolory będą różowe. Różowy jest ulubionym kolorem mojej starszej córki, i to właściwie wystarczy. Może jeszcze, że różowy jest kolorem różowej pantery i pomarańczowej alternatywy też, znaczy być by mógł.
Dobra, jest więc blog. Jeszcze w kwestii formalnej  - otóż w tej kategorii drogi Czytelnik znajdzie moje dwa artykuły traktujące na tematy ogólne, jakoś zahaczające o tematykę emigracyjną. Ponieważ jestem próżny, to postanowiłem to co mam pokazać, a więc mimo, że do blogów nie należą zgodziłem się, żeby jej w tej, pojemnej bądź co bądź kategorii, umieścić.
No, to się do próżności przyznałem na samym początku, tym co licząc na łatwy sukces cechę tę błyskawicznie potwierdzą – dziękujemy.
Blog traktuje o życiu, tak więc kilka detali z dziś – spacer po Leuven z moją małżonką, trochę niespodziewana przyjemność, w ramach pracy – znaczy przyjemne z pożytecznym. W Leuven podziwiamy np. bogactwo i pomysłowość tamtejszych knajpek. Na moje niewprawne oko te z Parjsstraat mają jakiś inaczej szczególny urok od tych z okolic brukselskiego Sint Gery. Ośmielę się powiedzieć, że te z Leuven, znów na oko mówię, z zewnątrz oceniając, powie ktoś – nic nie wiesz, jednak ja na oko wspomniane jestem pewien prawie, że te luwańskie  bardziej pociągające są. Pociągają i wyglądem i smakiem nieco szczególniejszym wystroju, witryny chociażby. Nawet ten szczególny, niby bez pretensji, rodzaj prostoty – który jest stylizacją wyrafinowaną, inny jakiś, też bardziej pociągający. Ale to oczywiście zewnętrzne doświadczenie, powierzchowne, płytkie i może nieprawdziwe.
Idąc wzdłuż tej maleńkiej Parjsstraat wpadamy na elegancki butik z rzeczami, na widok których Zośka traci mowę. Ja z resztą też, bo to taki styl bohemiczny (neologizm), każdy z ciuchów oryginalny, pewno jednorazowy, szyte dla dusz wrażliwych i z fantazją. Nawet dla chłopców coś w stylu do nabycia. Obiecuję sobie kupić jak już się dorobię.
Moja teściowa powiedziała mi dziś, że w mojej obecności przychodzi jej do głowa cała masa przysłów. Jako że ewidentnie rzuciła mi rękawicę, wyzwanie podejmuję i na łamach tego bloga nie raz, moi Drodzy, przeczytacie dlaczego nie warto sobie zawracać głowy przysłowiami.
Ktoś zapyta, skąd wiem, że rękawica została rzucona? Otóż pewnego dnia odbyłem burzliwą dyskusję na temat sensu i jakości przysłów. Stanąłem twarzą w twarz z potęga intelektu i przebiegłości kobiet – reprezentantek rodziny mojej żony. Z mojej perspektywy remis. Po dzisiejszym oświadczeniu w sprawie przysłów uznałem, że sprawa wciąż żyje. Będę więc bronił zdrowego rozsądku przeciwko fali ludowego upraszczania rzeczywistości. Jak bowiem mawiają w zdrowym ciele zdrowy duch. 
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."