Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Tak jest? No. A teraz Ż jak co dziś się wydarzyło. Otóż znów spacer z małżonką w ramach pracy. Wejdzie nam w nawyk. Tym razem towarzyszył nam Piotrek, nasz reporter, znawca piw i kibic (zastanawiam się czy ten opis go w uraduje, dodam więc może, że Piotr ma taki nieszkodliwy nałóg, polegający na tym że nagminnie kupuje używane rzeczy, lepiej Piotrze?).
Na targach tłum. Masa ludzi, jak się okazuje, planuje wakacje zawczasu. I bardzo dobrze. Dziw tylko, że w czasach kryzysu światowego czyli mówiąc wprost ogólnego doła finansowego, ludzie licznie pobierają broszurki reklamujące egzotyczne miejsca. Odpowiedzi tłumaczące ten stan rzeczy, poza oczywistymi, są (mogą być, łagodząc nieco ten nieznośny kategoryczny ton) dwie – otóż po pierwsze - zamiast – znaczy, że zaplanują na „jak się kasa znajdzie”, póki co sycąc glodną wrażeń wyobraźnię, a po drugie, co bardziej, moim zdaniem, smakowite, że w końcu zwrócą, lub właśnie zwrócili uwagę na uroki Belgii na przykład, która dołożyła, trzeba powiedzieć, starań i zaprezentowała kilka co bardziej ekskluzywnych swoich kąsków. Może więc w Ardeny, tanio jest, domeczek na całą masę osób można za parę setek wynająć, zakupy z aldika, koszt paliwa praktycznie żaden, w sytuacjach trudniejszych nawet urlopu brać nie trzeba, ot zamieszkać w kamiennej chatce przez parę dni pod wieczór zdobywając miejscowe knajpki – poczuć się jak turysta w dwie godziny po robocie. I ktoś mówi, że nie można mieć tanio i dobrze.
Podczas przebijania się przez zaaferowaną tłuszcze w oko rzucił mi się plakat reklamujący chrześcijańską turystykę. Wspólnota chrześcijańska najwyraźniej poczuła rynek. Nie po raz pierwszy z resztą. I bardzo dobrze, ponieważ całkiem mi odpowiada perspektywa spędzenia wakacji w jakimś zacisznym klasztorze na przykład. Jeśli kogo interesuje dlaczego, to zapraszam na priv (i tu pojawia mi się na twarzy taki nieprzenikniony, lekko szelmowski uśmieszek, cholernie trudny do rozszyfrowania).
Może jeszcze dodam, że Polacy sprzedawali 200 gram wódki za 1 Euro. Promocja. Bigos, kiełbacha i kartofle, znaczy czym chata bogata. I knajpa pełna, Piotr mówi, że od pierwszych godzin targów, dosłownie.
Obiecałem sobie, ze będę chodził na takie fajne targi różne. I z Piotrem po używane przedmioty.
Wszelkie uwagi przyjmuję pod adresem: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Uprzedzam, że nie wszystkie opublikuję.
| Komentarze |
|








