EmStacja - Polski przystanek w Belgii

Tuesday
Feb 07th
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home BLOGI Ż jak życie Koncert, meeting i przysłowia

Koncert, meeting i przysłowia

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Koncert formacji Bez Jacka. Przecudnej urody. Aż żal, że urwałem się wcześniej. Mimo duchoty panującej na ósmym piętrze pilnie strzeżonego budynku na rondzie Shumana w Brukseli, dało się wytrzymać i z prawdziwą przyjemnością wysłuchać. To nie jakaś tam sztuka z górnej półki, bynajmniej. Śpiewając poezję naszych wrażliwych na piękno i inne takie poetów, Bez Jacka uczciwie dzieli z nami, słuchaczami, fascynację słowem a i muzyką, bezpretensjonalnie,  po swojemu, wykonując pieśni sposobem, którego nie da się podrobić podczas żadnego z towarzyskich ognisk czy grillów zakrapianych.
Oni, uniesieni troszkę, o jakiś centymetr nad ziemię, wyśpiewują nam te strofy liryczne i mniej z wielką namiętnością, zgrani przy tym, instrumentalni i obyci. Przy tym, pomiędzy piosenkami, jak sami mówią z przekąsem, optymistycznymi (traktującymi o umieraniu, nocy itp.) pan z wąsem, którego głos podczas śpiewu uzyskuje wyższe, młodzieńcze tony, zapowiadając utwór dowcipkuje co publiczność rozbawia, uśmiecha przynajmniej, nastraja pozytywnie w każdym razie. Stanowi to znaczący dystans do sporej wagi wyśpiewanych słów.  Przekonujące. Taki skok w przeszłość mały, kiedyśmy ze łzami w oczach tych pieśni (i im podobne wykonawców z tej samej ławeczki) wysłuchiwali.
Tyle tytułem ostatnich moich przeżyć estetycznych.
W czwartek posiedzenie. Posiedzieliśmy więc z Kasią, Piotrem i Kamilem. Notowałem skrupulatnie co w mózgach nam zapiszczało, notatki te znajdują się w wewnętrznej kieszeni mojej kurtki. W gościnnych progach Maison Du Peuple, knajpy usytuowanej tuż obok Parvis de Saint  Gilles, polecam, dyskutowaliśmy na temat losów naszej małej Emstacji. Było głośno. Muzyka młodzieżowa jakowaś. Przekrzykiwaliśmy więc ten hałas rozprawiając o tym i owym, popijając i wznosząc toasty. Przenieśliśmy się następnie i dla odmiany do knajpy bez muzyki. Atmosfera intrygująca, lokalnie tak bardziej. Naprzeciw mnie siedział taki szalenie smutny człowiek, którego nawet nasza podchmielona wesołkowatość i bogactwo gestykulacji ani na moment nie wyrwały ze stanu ciepłej, papierosowej zadumy.
Ustalenia poczynione, zobowiązania powzięte, spotkamy się za czas jakiś by rozliczyć się i odpuścić, co będzie do odpuszczenia.
W sprawie przysłów, to, za radą Piotra, który zasugerował bym w końcu może poniechał języka myszką bądź co bądź trącącego, zawieszam na moment blade cytaty z łacińskich lowelasów w rodzaju Owida sięgając po dziarską prozę codzienności naszej rodzimej tradycji, którą właśnie co i odgrzebałem na jakiejś fajnej stronie internetowej. Całość zorganizowana alfabetycznie.
W dobie kryzysu to będzie odpowiednie, myślę: „Chcesz być bogatym, bądź siedem lat świnią”, to znalazłem pod C. Pod A natomiast coś, co wynika zapewne z głębokiej natury opieki nad nieustannie wymagającą trudu dolą dobrego gospodarza: „Ambroży w grudniu uprawia ugory”, czytam pod A wsmakowując się w myśl, że przez lata coś to niezmiennie dotkliwego znaczyło i niejedno życie przez to złamane zostało. Na koniec na B: „Byle do wiosny”, czego sobie i innym życzę.
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."