EmStacja - Polski przystanek w Belgii

Tuesday
Feb 07th
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home BLOGI Ż jak życie Święta święta....

Święta święta....

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Po świętach. Nastrój jakiś refleksyjny został. I smak. U mnie w domu sporządzało się dania tradycyjnie, ręcznie. Żadnych kupnych przysmaków, które, nota bene, wyglądają całkiem smacznie, zwłaszcza w niektórych polskich sklepach, ciasta pieczone według starodawnych receptur, odpowiadające gustom świątecznych smakoszy.
Było więc własnoręcznie – tzn. rękoma mojej żony i jej niezawodnych sióstr, które wspólnie wspięły się na wyżyny kucharskiego kunsztu. Była wielkanocna baba, mazurki, królewski tort. Był też żur i barszcz. Agnieszka przygotowała też dla naszego Kamila grudę mięcha woniejącą czosnkiem. Ci, którzy martwym zwierzęciem nie pogardzą mówili, że gruda, choć przypominała ludzką głowę, w smaku była znakomita. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że jedliśmy również danie serowe przecudnej urody kulinarnej – paschę.
Tyle pochwał. Jedliśmy to z wielką radością, choć stosunkowo umiarkowanie, bez tradycyjnego obżarstwa.
Zanim te święta nadeszły - Wielki Tydzień. Ów tydzień fascynuje mnie siłą zatrzymania w czasie. Jest niezwykły, bo poprzez pewną historię, która miała miejsce dawno temu, my, różnie religijni, zatrzymujemy się by pochylić nad własnym sumieniem. Wymusza to pewien dawno zapomniany kontekst, którego obecność odczuwa się przez bodźce w rodzaju bicia dzwonów czy przemykających po ulicach zakonnic tudzież księży wiodących za sobą garstkę skupionych na modlitwie pielgrzymów. O ile rzecz jest trochę niejasna, z czego zdaję sobie sprawę, o tyle dla mnie mocno odczuwalna. Fakt, to mój bardziej, bądź co bądź katolicki wymiar. Rozmawiam ze słabo lub niewierzącymi. Ich tez coś szczególnego dotyka, może nie religijnego w zwykłym sensie, jednak nie całkiem codziennego.
Dobra, tyle wynurzeń. Dochodzimy w końcu do Wielkiego Piątku. I mamy paschalną kolację, zwyczaj który mi przypadł bardzo do gustu, i który od kilku lat forsuję w rodzinie. I tym razem się udało. Byliśmy jak ci starotestamentowi Żydzi, którzy tuż przed wyjściem z Egiptu spożyli gorzkie zioła i mace. W pośpiechu. Zamiast ziół była herbata i barszcz. Do jedzenia chleb pieczony w domu i trochę sera.
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."