Słówko o Leszku Kołakowskim, którego książkę o Znajomych czytałem sobie ostatnio do poduszki. Nie będzie jednak o Znajomych, choć i o nich by się zdało, bo są tam opowieści o ludziach zacnych (tudzież wybitnych). Chciałem jednak o czym innym, co pojawia się w mojej głowie natychmiast po wypowiedzieniu nazwkiska Leszka Kołakowskiego. Pochwała niekonsekwencji. Otóż dla mnie bycie konsekwentnym w niekonsekwencji to sprawa instynktu i refleksji - w tej myślowej, figlarnej jak sam Kołakowski, formule, streszcza się cała kuchenna mądrość tego świata.
Od powszedniego wychowywania moich dwóch córek po sprawy z gatunku różnych przez uznawane za zasadnicze, tego rodzaju filozoficzny grymas zmarłego Mistrza jest dla mnie na co dzień koniecznie niedościgłym ideałem. Oddać pole w ostatnim momencie, właściwie nie po męsku, po ludzku za to. Nie trzymać się ślepo, dać sobie miejsce na pomyłkę, kłaniając się pryncypiom zawsze mieć wzgląd na ludzi. Ponieważ właśnie ci są najważniejsi, a każdy z nich ma swoją opowieść, którą trudno włożyć w ramy chłodnej, logicznej kalkulacji. Leszek Kołakowski podpowiedział mi solidną myślową bazę do rozumienia rzeczywistości, w której przyszło mi, nam się znaleźć. Ta niezwykła mądrość płynąca, w gruncie rzeczy, z racjonalnej refleksji i pozytywnego namysłu nad ludzką naturą jest uderzająco przydatna dziś, w czasach tzw. postmodernizmu, który relatywizując do przesady buduje równocześnie własne bastiony intelektualnego ciemnogrodu. Kołakowski mówił o rzeczy prostszej niż to – abyśmy się wzajemnie rozumieli, zwracali uwagę na swoje osobiste potrzeby, brali poprawkę na wady, strzegli przed bezmyślnym krytykanctwem. Podpowiadał nam tym samym wysiłek codziennej samokrytyki i czujności. W konsekwentnej niekonsekwencji nie ma miejsca na ospałość. Trzeba być nieustannie czujnym, chcieć podjąć trud słuchania i nauki. Składać swój świat z różnych elementów, wysilać szare komórki i trzymać dystans, przede wszystkim do siebie, na ile to możliwe. Bycie konsekwentnym w niekonsekwencji to zamysł wyrafinowany. Przeciwny rutynie, zbudowany równocześnie na solidnych podstawach, szeregu wartości, których wagę na co dzień absolutnie doceniamy. Kłaniam się panu Leszkowi Kołakowskiego za ciepło, dowcip i niezapomniany umysł.
| Komentarze |
|








