
Poważna sprawa – otóż najprawdopodobniej już wkrótce będziemy świadkami stopniowej zmiany ludzkich obyczajów. Pierwsze symptomy już mamy. Od pewnego czasu dobrze jest się nie dogolić (chodzi, jasna rzecz, o mężczyzn, kobiet, póki co, ta upiorna świecka tradycja nie dotyczy). Trzydniowy zarost jest trendy, sexy i wygodny. Zwykle. Bywa, że człowiek się trochę drapie, trochę irytuje i jakby ciutkę jest mu za ciepło. Ale to detale, jak co, to prysznic. Wielu celebrytów nie goli się co rano.
Powody mają różne, od niechlujstwa, przez zjedzoną używkami cerę po potrzebę zewnętrznego powiedzenia – że oto ma się golenie, jako codzienny rytuał, głęboko w … nosie. Celebryci, celebrytami. Taki Brad Pit twarz zmienia jak rękawiczki. Filmowa postać, na szczęście dla świata zmyślona, niejaki doktor House, kulawy, genialny egocentryk, także nosi taką trzydniową zagadkę na twarzy. Widzom pasuje i jeden i drugi, w końcu przecież stali się już naszymi przyjaciółmi, znamy się, co tam będziemy przed sobą udawać. Wywód mój prowadzi jednak nie w stronę gwiazd show biznesu ale na szczyty władzy. No, umówmy się, nie władzy nawet (bez przesady), raczej majestatu, mówiąc wprost chodzi o tron, a właściwie, żeby już dać wyraz maniakalnej precyzji –tronu belgijskiego tronek, a więc do samego następcy TRONU. On że Książe Filip został ostatnio sfotografowany z Trzydniowym zarostem. Wcielenie, więcej powiem, chodząca elegancja, naturalna, nie wymuszona, wyssana z ojcowskim mlekiem itp. Książę dał nam, mieszkańcom dobrego królestwa Belgii, znak, że skończyła się pewna epoka. Koniec z nienaganną elegancją. Zamiast – odrobina niewinnej nonszalancji, która pociągnie za sobą zapewne kłopotliwe konsekwencje w rodzaju powolniuśkiego upadku godności prawie koronowanych głów. To woda na młyn wywrotowców, którzy chcą księciu, ba, królowi i całej jego rodzinie obciąć stypendium na drobne wydatki. Teraz, co najwyżej, i to złośliwie, dadzą rodzinie na żyletki (bo nie wiadomo, jak się ta tendencja w królewskich sferach rozwinie, czy nie obejmie, niech Bóg broni, płci pięknej). Trzymając kciuki za księcia Filipa i jego zestaw przyborów toaletowych chciałbym, właściwie trochę w obronie, przypomnieć o czym donosi dzisiejszy świat nauki. Otóż w portalu Actu 24 czytamy, iż pewien izraelski naukowiec przeprowadzał badania, które, trudno powiedzieć, miały udowodnić bądź zaprzeczyć tezie, iż częste czesanie powoduje włosów wypadanie. Koniec końców, według badacza, teza została potwierdzona. Podczas badań jedne panie, poproszone, czesały się 2 razy dziennie a drugie nie. Proszę zgadnąć które z nich straciły mniej włosów? Brawo. Właśnie te panie, które rzadziej użyły grzebienia.
Nadchodzi nowy okres w dziejach świata. Będziemy zarastać majestatycznie i zdrowo. Może nie będzie piękniej, na pewno inaczej, cieplej może.
Maciej Hilarowicz