
Wyjeżdżam na kilka dni. Żaden z czytelników pewno nie zauważy, bo moja powakacyjna obecność na łamach jest dość znikoma. Nie będę się usprawiedliwiał, na słowo musicie uwierzyć, że to Was, Drodzy Czytelnicy Emstacji, i lubię najbardziej i piszę najchętniej.
Wyjazd służbowo – rodzinny. Nawet nie wiem na którą połowę cieszyć się bardziej. Zapowiada się świetnie w każdym razie. Mojemu wyjazdowi towarzyszy, zupełnie przypadkowo, szczególny wątek. Jakoś tak na pożegnanie i na dzień dobry zarazem. Otóż wczoraj dowiedziałem się, że niedawno całkiem odbyły się mistrzostwa w piłce nożnej dla bezdomnych. Z pompą. Zmagania miały miejsce się na rynku we Wrocławiu a nagrody wręczył ponoć sam prezydent miasta Marek Dutkiewicz. Oprócz pierwszego miejsca premiowano też 3, 5, 7, 9 i 11 pozycję. Chodziło o to, jak wyczytałem w prasowych omówieniach, żeby nagrodzić jak największą liczbę uczestników. Za zapal, wiarę i krzepę. Uśmiechnąłem się na tę wiadomość, myśląc, że świat może i nie jest taki skomplikowany. No i że dryfuje, od czas do czasu przynajmniej, we właściwym kierunku Dziś czytam, że w Brukseli odbyły się dopiero co wybory miss bezdomnych. Impreza również oficjalna. W nagrodę najbardziej interesujący bezdomny miał otrzymać mieszkanie na rok. Zupełnie za darmo.
No i pięknie, myślę sobie.
Przerzucam po kolei informacje o tych brukselskich przypadkach. Jak internet to i komentarze. Sceptyczne. Że żenada, i autopromocja organizatorów. Że kosztem cudzego nieszczęścia, że bazując na naiwności itp.
Czy to prawda czy nie, trudno mi rozstrzygnąć. Informacji skąpość. Pewnym natomiast jest to, że świat jest jednak skomplikowany i niełatwo odróżnić w nim dobro od zła. Wbrew temu, co się powszechnie tu i ówdzie słyszy.
We wtorek wyruszam. Życząc sobie bardziej jednoznacznych kolorów świata, przynajmniej po drodze. Jestem tylko odrobinę zawstydzony tym moim powierzchownym napadem optymizmu.