Kilka dni temu spora grupka zapaleńców biegła po zdrowie ulicami Brukseli. Całe 20 kilometrów. A padało. O czym myśleli nasi zawodnicy biegnąc tak po mokrym brukselskim bruku? Czy myśleli może o wyborach? Pewnie nie, ale na szczęście nie muszą, za nich myślą o tym ich równie niestrudzeni w politycznych bojach reprezentanci.
Myślimy sobie czasem, jaka ta polska scena polityczna jest żałosna. No bywa. Ale i Belgowie potrafią pokłócić się o duperele a i polityczno-ekonomicznego bubla lub, żeby było piękniej - smaczną kość niezgody – też ugotować potrafią. Nie będę jednak sobie ostrza mojego pióra tępił na ogólnym wizerunku tutejszej klasy politycznej. Weźmy jakiś smaczny przykład z życia.
Magazyn uważnych konsumentów Test Achats opublikował wyniki badań przeprowadzonych w tzw. sektorze horeca (knajpy, hotele, restauracje). Czegóż się dowiadujemy? Otóż ów sektor cieszy się od pewnego czasu VAT-em 12 proc. (reszta kraju za wszystko płaci 21 proc.). I niby wszystko było by w jakim takim porządku, bo przecież sektor jest dość szczególny, każdy z nas boi się przecież żeby mu kelner do kufla nie napluł i za to bezdusznie przyjemne poczucie bezpieczeństwa warto co nieco odpuścić restauratorom podatkowo. Warto, jeno, że niektórzy jeszcze napiwki, jak gdyby nic, proszą. Dobrze, i to za dobrą obsługę dorzucimy, w końcu nie, co dnia człowiek na obiad do restauracji chodzi (czyba, że się mylę?, Jak z Toba jest, drogi czytelniku?). Odpuszczamy, więc VAT i dorzucamy jeszcze na piwo. Mało. Od 2008 roku, jak donosi usłużny i wierny konsumentom Test Achats, ceny rosną. A dzieje się tak, ponieważ VAT obniżony a zatem horecowiczów stać na zatrudnianie ludzi. Kiedy jednak zatrudnia się więcej osób koszty rosną. Trzeba, więc cennik śrubować. Ot, życie. Niejaki Didier Reynders, szef frankofońskich liberałów system jednak chwali mówiąc, że właśnie to bezrobocie się zmniejsza i w związku z tym powinniśmy się cieszyć a nie narzekać i, żeby było jeszcze lepiej, VAT zmniejszyć do 6 proc.
Mnie się ten sposób myślenia nawet podoba. Jest w nim coś z ułańskiej fantazji jednego z kandydatów na prezydenta w tegorocznych wyborach (a kogo, to już zagadka, niech się zgłoszą, co uważniejsi czytelnicy). Im mniej podatków tym się człowiek lepiej rozwija. Zarabiasz, nie martwisz się, że ci coś zabiorą, bez stresu inwestujesz, zatrudniasz, podwyżki robisz normalnie, bo jakieś koszty zawsze idą w górę i jakoś się kręci.
Postuluję w końcu 6 procentowy podatek VAT na wszystko. A w ogóle, po co komu taki VAT?
Wracając do wątku zdrowego prowadzenia się i płuc wydolnych jak miechy, przypominam wszystkim palaczom, że nie dość, że ich żywot jest krótki, to jeszcze ich ginąca przyjemność za niedługo trafi wyłącznie pod chmurkę. Ci sami restauratorzy i posiadacze knajp, którzy łupią nas z tej i z tamtej dodatkowo jeszcze będą nas terroryzować (tzn. ratować nasze zdrowie).
Ot przewrotnie.
Maciej Hilarowicz
| Komentarze |
|








