Afera, ktoś umieścił na Facebook’u słynny obraz francuskiego artysty Gustav'a Courbet'a pt. "L'Origine du monde". Jego profil został zlikwidowany. I to za co ? Że pornografia, a zgodnie z zasadami Facebook’a, nic co gołe nie powinno się znaleźć w zarządzanej przezeń społeczności. Nieludzkie, można powiedzieć. Grubiańskie wręcz. Dzieło sztuki wykonane pod koniec XIX wieku, uznawane za klasykę gatunku, nowatorskie, jedyne w swoim rodzaju, dziś z pewnością warte fortunę, potraktowane jak zwykła pornografia. Świat się wali. Coś mi jednak mój chochlik podpowiada, ten w oku.
Otóż, jeśli spojrzymy na obraz pana Courbet’a z pewnym dystansem, bez, należnej mu bez wątpienia, estymy, zobaczymy to, co zobaczył niedouczony amerykański webmaster (przypominam, gbur i ignorant) - kobiece przyrodzenie wyeksponowane do granic dobrego smaku. Gdyby jakiś mitoman lub mitomanka jakaś podjęła próbę zrobienia czegoś takiego posługując się nie pędzlem, lecz aparatem fotograficznym, zostałaby zmieszana z błotem przez całą wrażliwą społeczność face i nie facebookow’ą.
Takie pułapki czają się na nas tu i tam. Nagość u Rubensa nijak się ma do nagości z Playboya. O co jednak chodzi w zabranianiu lub przyzwalaniu na goliznę? Czy rzecz w intencjach (że jeśli golizna, to nie po to by dogadzać najniższym gustom tylko pięknie opisywać świat, to już można?, ale co na to Facebook?) czy też estetyce, (że jeśli odpowiednie światło, i galeria i krytycy, to tak, a jeśli amatorski aparacik cyfrowy, to nie?). Sporu nie rozwiążemy tak łatwo. Niestety nie da się go uciszyć ustawiając cenzurę do 18 lat. Ludzie mają różne wrażliwości, o poglądach nie wspomnę. Żeby nie komplikować, ustala się sztywne reguły. Pasuje ci to wchodzisz, nie, nikt cię przecież nie ciągnie na siłę.
To przykre dość, że ktoś decyduje za nas. Że na tej cyfrowej planecie rządza jednak inne prawa. Z drugiej strony jednak prawa te stanowione często wspólnie, przez twórców serwisów i ich użytkowników, maja pewien sens. Wspólnota zgadzając się na nie tworzy pewien kodeks, prostszy i skuteczniejszy niż w rzeczywistości. Z facebook’a można zostać usuniętym ot tak, pstryk. W realnym świecie równa się to, co najmniej, deportacji, jeśli nie karze śmierci nawet. Ta rządząca się `prostymi prawami sieć dominuje naszą codzienność na tyle, że w codziennej gazecie czytam o takim właśnie obyczajowym skandalu z panem Gustave Courbet w tle. Jeśli nie chcesz być wyłączony, odłączony od sieciowego źródła radości, to jednak zastanów się nad golizną czy cytatami nawet, które mogą obrazić twoich współfejsowców albo webmastera. Nawet, jeśli te bluzgi w innym świecie stanowią część czyjegoś dziedzictwa narodowego.
Dzieło mistrza Coubert można jeszcze obejrzeć w paryskim muzeum d’Orsay. Podobiznę artysty zaczęrpnęliśmy z wikipedii z trudem opierając się pokusie opublikowanie tego za co ktoś mógłby nas posądzić o pornografizowanie codzienności.
mrah
| Komentarze |
|







