Szaleństwa Paryża. Taką nazwę nosiło pewne francuskie varieté, w którym przed laty miałem okazję spędzić wieczór. Niewiele wtedy wiedziałem o Paryżu i jego szaleństwach skupiając się jedynie na tańczących panienkach i pitym po raz pierwszy prawdziwym szampanie. Panienki nie były prawdziwe gdyż okazali się nimi smukłonodzy faceci, za to szampan był jak trzeba. Tydzień temu miałem okazję przypomnieć sobie smak tego wybornego trunku.



BLOGI
Świąt czas zbliża się dużymi krokami. Tysiące rodaków wybrało się wszystkimi możliwymi wehikułami w podróż do Polski przemierzając Europę wzdłuż i wszerz. Ja również. Od kilku dni stąpam już po świętej polskiej ziemi racząc się domowymi smakołykami, zamieniając Duvela na pospolite, Tyskie. Jako ‘gość niedzielny’ mam taryfę ulgową i nikt mnie nie an...


