
Gramofonowe płyty, czasem zacinająca się igła, melodie płynące dźwięcznymi kaskadami wygrywane na..cztery ręce.
W ostatnim tygodniu, wydarzenie dostępne niestety dla dość wąskiego kręgu odbiorców przy jednym z polskich ośrodków dyplomatycznych w Brukseli, niespodziewanie przeniosło mnie , a także pewnie wielu innych w przeszłość.
„Melodia dla Zuzi”, „Rytm czasu”, „Lato” czy inne oryginalne skomponowane przez duet Marek & Vacek, bo o nich właśnie mowa, to utwory bardzo oryginalne i nowoczesne.
Praktycznie nie sposób ich zapomnieć, nawet jeśli słuchane były i odbierane zmysłami dziecka.
Jakieś też było moje zdziwienie widząc już na koncercie wykonawcę, którego nazwisko z początku niewiele mi mówiło, pana Marka z dobrze znanego mi duetu.
Marek i Wacek byli swego czasu najbardziej nowatorskim duetem pianistów, nie tylko interpretujących kompozytorów takich jak Beethoven, Liszt czy Chopin, ale tworzących własne dzieła w Europie. Tragiczna, przedwczesna śmierć Wacława Kisielewskiego w 1986 roku, przecięła pasmo prestiżowych sukcesów, z których wystarczy choćby zacytować nagrodę Złotego Gronostaja na festiwalu muzycznym w Rennes, we Francji.
Koncert brukselki nie był jednak wyłącznie koncertem wspomnieniowym.
Pan Tomaszewski przedstawił w pierwszej części programu monumentalną « Carmina Burana » Carla Orffa, w drugiej zaś brawurowo wykonane, dosłownie eksplodujące energią utwory Igora Strawinskiego (« Sacre du printemps »).
W części mniej oficjalnej, wykonał « Dziecko Rosemary » K. Komedy, którego 30 rocznicę śmierci obchodzimy w tym roku. I...zupełnie już ostatnie, i poniekąd ostateczne, niespodzianki: « Ondraszek », na podstawie pieśni wykonywanej przez zespół Śląsk, a także wspomniany już wyżej utwór « Rytm czasu » dedykowany Wackowi Kisielewskiemu.
I tak jak czas ściera płyty gramofonowe, stare kasety i inne, tak myślę że w ten wieczór doskonale zatrzymał się na wybijanych staccatach « Rytmu czasu ».
Polecam gorąco wszystkim odkurzenie starych muzycznym wspomnień i choćby wyszukanie duetu i ich wspaniałych utworów na internetowych radiach, bądź You Tube. Prawdziwa radość dla melomana, podróż w czasie a i czasem inne, wizualne doznania, gdyż choreografia niektórych klipów z udziałem tancerzy i baletów jest rewelacyjna!
AN