27.06.2010. Bondowski tytuł tej relacji należało by uzupełnić o słowa: „...bo na pewno nie dla sędziów”. Nie uznali gola Angola i się posypało. Frank Lampard – bodaj jedyny do którego nie mam zastrzeżeń w dzisiejszym meczu – przepięknie uderzył, przelobował bramkarza Niemiec, piłka po odbiciu w poprzeczkę odbija się i trafia pół metra (!) za linię bramkową ale...gola nie uznano. Anglicy atakowali wściekle, ale kogoś brakowało; Rooney zajął się rozgrywaniem a Gerard – tak jak w całym tym sezonie – daleko był od swej klasy. Bez wątpienia nieuznanie bramki Lamparda to największy (jak dotąd) skandal na Mundialu w najciekawszym (jak dotąd) spotkaniu. By dowieść swych refleksji dodam, że nawet moja żona mecz obejrzała i, bądź co bądź, się zachwyciła! Wypada jednak podać wynik: 4:1 dla Niemców.
Przed Mistrzostwami firma Nike zrobiła, zapewne, najciekawszą kampanię reklamową ostatnich lat. Oglądając jeden ze spotów dowiadujemy się co stanie się z Rooneyem jeśli Anglia przegra mistrzostwa...
...dziś wiemy jedno: odsetek nowo narodzonych dzieci o imieniu Wayne (ew.Rooney) znacznie spadnie.
Za godzinę czeka nas starcie Argentyny z Meksykiem i chyba nie ma takie co odważył by się (bez przekory) pomyśleć, że Argentyna może przegrać. Tymczasem pamiętajmy, że ten Mundial zaskoczył nas już nie raz, a najdobitniejszym przykładem niech będzie Słowacja, wyszydzana przez ostatni rok wysyła Włochów do domu strzelając im trzy gole. Ktoś powiedział o dzisiejszym meczu: Argentyna musi, a Meksyk tylko może wygrać ten mecz. I to prawda, i to daje siłę.
Jest jeszcze kwestia genów. Meksyk miał w przeszłości niesamowitego Hugo Sancheza:
...a Argentyna Batistutę (boskiego Diego mamy na razie dosyć):
ps. Aha! Dzisiejsze Grand Prix Europy w Walencji w F1 wygrał Niemiec przed Anglikiem czy to przypadek?
Kto więc wygra? Ciekaw jestem jak obstawiacie...
pw
| Komentarze |
|





