29.06.2010. Gdy w studiu sportowym polskiej telewizji, w przerwie meczu, Przemysław Babiarz wspomniał o karnych oburzony Maciej Szczęsny burknął coś o prawie Murphiego. Szczęsny, jak wiadomo, był bramkarzem i karnych chyba nie lubi. W meczu Paragwaj:Japonia po 90 minutach wciąż nie doczekaliśmy się gola i czekała nas dogrywka. W dogrywce również nie padł gol i rozpoczęto serię rzutów karnych! Mina Babiarza – bezcenna, a za resztę...wiadomo;-)
Do ćwierćfinału awansowali Paragwajczycy, którzy nie spudłowali ani razu. Mecz rozczarował brakiem napięcia i składnych akcji. Zupełnie inaczej zapowiadała się wieczorna potyczka Hiszpanów z Portugalią.
Hiszpanie pełni zdrowych zębów trzonowych za to z jednym chwiejnym siekaczem przystępowali do historycznego boju z Portugalią. Najgorętsze nazwiska sezonu ( Ronaldo, Villa, Torres, Xavi) biegały po boisku powodując dreszcz emocji u kibiców obu krajów.
W Komisji Europejskiej stawiano na Portugalię (tak przynajmniej twierdziła moja żona), ale niewiele z tego wyszło; David Villa (dopiero) w 63 minucie po dobitce własnego strzału trafił do bramki Eduardo i ustanowił końcowy wynik takim właśnie rezultatem.
A Niemcy całe swe powodzenie pokładają w Ośmiornicy Paul z Dortmundu. Jeśli wlezie do niemieckiej skrzyni to wygrają. Stworzenie to ochoczo wpełzło (?) do niemieckiego boksu przed meczem z Anglią i wiadomo jak się skończyło.
Teraz czeka nas dwudniowy odpoczynek. Wracamy w piątek by zobaczyć:
Holandia - Brazylia (mój typ: 2:3) godz. 16:00
Urugwaj - Ghana (mój typ: 1:1 i awans Urugwaju po karnych) godz. 20:30
A Wy macie swoje typy?
pw
| Komentarze |
|





