02.07.2010. Ale historia! Nie będzie finału z Brazylią! Mówiłem, że nic mnie nie zaskoczy? Kłamałem! Dzisiejszy mecz Holendrów z Brazylijczykami był smaczkiem nie tylko z samej nazwy – przede wszystkim dla tego co rozgrywało się na boisku z minuty na minutę! Już na początku chłopaki Dungi rzucili się do boju by pokazać, że Brazylia to jednak Brazylia a nie jakieś tam „Po - meczu - z - Portugalią - pierdu, pierdu”. Robinho, który rzucił na szalę swą karierę uciekając z Europy by PORZĄDNIE przygotować się do Mundialu, już na początku meczu strzela pięknego gola. Brazylia dominuje pokazując, że pomarańczowi zostaną dziś zniszczeni. Do przerwy, jednak, „tylko” 1:0.
Po przerwie – nareszcie! – zobaczyłem to co futbol ma w sobie najpiękniejszego: nieprzewidywalność i wiarę oraz wolę walki. Holendrzy rzucili się do ataku i wyrównali po strzale Snejidera. Jak mocną trzeba mieć psychikę by odważyć się myśleć, że można pokonać Brazylię...i to zrobić?! O umiejętnościach nawet nie wspomnę! Ten mecz chętnie jutro obejrzę jeszcze raz...
Tak wyglądały przygotowania do tego meczu:
Z moment Urugwaj – Ghana, w którym również wszystko jest możliwe. Imponują mi Afrykanie, zachwycają Latynosi. Mam swoje sympatie, ale kibicuję obu wierząc, że zobaczę dziś wieczór kolejny kawałek cudownego futbolu. Ile będzie? Hmm...wygra zapewne Urugwaj,ale będzie się działo!
Z ciekawostek: Capello zostaje na stołku i aż do polsko – ukraińskiego Euro będzie się zastanawiał nad niemocą Rooneya...

| Komentarze |
|





