
Marek Edelman - żołnierz Żydowskiej Organizacji Bojowej, ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim. W PRL-u działacz opozycji i "Solidarności", lekarz.
Witold Bereś o Marku Edelmanie w króciutkiej sądzie telewizyjnej cytował Hannę Krall: „Jeśli chcę się czegoś dowiedzieć o świecie pytam Kapuścińskiego, a jeśli chcę się zapytać jak się zachować, pytam Marka Edelmana”.
Życiorys dobrze nam wszystkim znany. Ostatni przywódca powstania w warszawskim getcie, opozycjonista, świetny kardiolog, działacz społeczny. Pośród tych chwalebnych czynów należy jeszcze poszukać człowieka. „Jego organizm nie wytwarzał dwóch uczuć - strachu i głodu, a są to uczucia najbardziej poniżające człowieka”, to znów Hanna Kral. Od niej to dowiadujemy się też, że „nigdy nie był poniżony i bardzo mu zależało na tym, by nie poniżano innych”.
Jako ludzie potrzebujemy punktów odniesienia. Szukamy ich na początku w rodzinie, potem pojawiają się inne autorytety, ważniejsze, w ten sposób dokonuje się w nas przemiana, i stopniowo, oddzielając to co zasłyszane od tego co dobre stajemy się dorośli, jeśli los sprzyja – dojrzali. Mimo doświadczeń nieustannie jednak szukamy kolejnych znaków, słów, symbolicznych powiązań, żeby usprawiedliwić nasze postępowanie, nadać sens, odnaleźć właściwe proporcje i zrozumieć. W tej drodze towarzyszą nam ludzie obdarzeni szczególnym talentem – oni mają w sobie silę i wolę, mają odwagę i odporność. Naturalnie, spontanicznie dokonują aktów heroicznych, biorą odpowiedzialność i ponoszą konsekwencje. Nie bać się i ujarzmiać głupią rzeczywistość, a do tego jeszcze cierpienie i śmierć. Tego trzeba się nauczyć. Pobieramy nauki u tych, co te umiejętności posiedli już dawno. Marek Edelman, był jedną z tych osób, która wiedziała bardzo dobrze - jak żyć.
Maciej Hilarowicz
| Komentarze |
|








