EmStacja - Portal dla Polaków w Belgii

Wednesday
Mar 10th
Text size
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home Społeczeństwo Ogólne "Czuję ten oddech na plecach"

"Czuję ten oddech na plecach"

Email Drukuj PDF

rozmowa z Eurodeputowanym do Parlamentu Europejskiego Filipem Kaczmarkiem

- Czy dostał Pan telefon od Pana Premiera Donalda Tuska?Nie próbowano Pana odwołać z Brukseli?

Nie, nie dostałem telefonu od Premiera.

-Słyszałem, ze padł blady strach na eurodeputowanych, bo brakowało odpowiednich ludzi do obsadzenia niektórych stanowisk w rządzie...

Rzeczywiście pewnie wielu posłów by niechętnie zamieniało teraz swoją pracę w Brukseli na pracę w Polsce nawet na wysokim stanowisku w rządzie, ale też są tacy którzy bardzo chętnie by zostali ministrami. Może nie wypada im się do tego otwarcie przyznawać. W poprzedniej kadencji był taki jeden poseł, który bardzo chciał zostać ministrem i został ministrem – pan poseł Klich. Myślę, że i w tej kadencji są posłowie, którzy taką buławę ministerialną w torbie noszą.

- Ale do Pana nikt nie dzwonił

Nie, do mnie nikt nie dzwonił.

- Mówiąc nieco poważniej: w kraju trwa polityczna zawierucha, wymieniani są kluczowi ministrowie i działacze klubowi, powstaje komisja śledcza, a notowania PO spadają. Na ile to wszystko dotyka europosła pracującego na co dzień w Brukseli i Strasburgu?

Nas, oczywiście, bardzo interesuje to co się dzieje w kraju, nie jesteśmy na bezludnej wyspie, nie zajmujemy się tylko sprawami europejskimi, dyrektywami dla nas to jest  żywotnie ważne co się dzieje w Polsce.
Siłą rzeczy mamy pewien dystans, nie ulegamy emocjom w takim silnym stopniu jak ulegają politycy zaangażowani w te procesy w Polsce. Szybkość wydarzeń w Polsce, reakcji i kontrreakcji w ciągu dnia jest tak duża, że siłą rzeczy – z perspektywy Brukseli – nie jest się w stanie tego śledzić. Oczywiście wszystko to jest ważne, bo od tego jaka jest sytuacja polityczna w kraju zależy stanowisko rządu w sprawach europejskich i jeśli będzie słaby rząd, o słabym zapleczu parlamentarnym, to nie będzie w stanie angażować się w wiele spraw na poziomie europejskim.

- Nasuwa się więc kolejne pytanie czy te problemy – tak gorące w naszym kraju – obchodzą kogokolwiek w Parlamencie Europejskim, poza polskimi europosłami?

Na skalę reakcji na pewno tak, bowiem rzadko się zdarza by tylu ministrów odeszło z tak błahego powodu, bo poza uwagami na temat sposobu mówienia czy relacji towarzyskich nie stwierdzono żadnego przestępstwa, jak na razie. Polska jest dużym krajem i, oczywiście, dyskutuje się na temat dlaczego tylu ministrów odwołano.

- W ubiegłą sobotę Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, po 557 dniach od przyjęcia przez sejm RP, złożył również i swój podpis. Czuje Pan ulgę?

Gdy traktat był podpisywany w Lizbonie były dyskusje na temat czy Polska powinna być krajem, który jako pierwszy go ratyfikuje, a podpisujemy jako przedostatni kraj. Dobrze, oczywiście, że ten podpis jest. Naszemu Prezydentowi traktat przestał się podobać gdy jego brat przestał być premierem, bo traktat był przedstawiany na początku jako sukces, a ta optyka zmieniła się gdy zmienił się rząd.

- A jak zareagowano w Brukseli na podpis Lecha Kaczyńskiego? Jakie  były komentarze?

Szczęśliwie, ze jesteśmy przedostatni a nie ostatni, bo zachowanie prezydenta Klausa jest bardziej szokująco odbierane. Wszyscy więc odetchnęli z ulgą, że Polska jest już ‘za’ i zakończyła ten proces a teraz wszyscy są zapatrzeni na Czechy.

- Dlaczego Traktat Lizboński jest tak ważny i jakie korzyści z jego ratyfikowania będzie miała Polska?

To jest dobre pytanie, bo tak naprawdę, nikt jeszcze nie wie jak ten traktat będzie funkcjonował w praktyce. My wiemy jakie były intencje tych, którzy ten traktat tworzyli, ale Unia jest na tyle skomplikowanym organizmem, że niejednokrotnie się okazywało, że zaprojektowane instytucje czy mechanizmy w praktyce działają trochę inaczej, albo nie działają w ogóle. Na pewno traktat jest ważny, dlatego, że jest pierwszym traktatem, który próbuje przenieść skutki rozszerzania Unii na zmiany instytucjonalne, żeby usprawnić działanie Unii Europejskiej. Uważam, że jest to krok w dobrym kierunku, choć tak naprawdę wiele zależy od polityków, rządów i w jakiejś części od Parlamentu Europejskiego.

- Odejdźmy już od Traktatu Lizbońskiego. W czerwcu, podczas wyborów do Europarlamentu zdobył Pan blisko 128 tysięcy głosów – podziękował Pan już Wielkopolanom?

No tak, bo był to świetny wynik i bardzo się cieszyłem z tego, tym bardziej, że kampania w Polsce nie jest łatwa, wybory do PE nie są wyborami, które Polaków specjalnie interesują i pasjonują. Frekwencja była ciut wyższa niż w poprzednich, ale nadal w porównaniu do innych krajów europejskich była bardzo niska. Wielkopolska jest wielkości Belgii i ma liczbę mieszkańców Irlandii , ale ten wynik daje satysfakcję, że to co robiłem, nie tylko w kampanii, zostało dobrze ocenione przez Wielkopolan. Jest przez to zobowiązujące, bo wiem, że te oczekiwania trzeba jakoś spełnić. Czuję ten oddech 128 tysięcy na plecach.

-Czy więc sprawy regionu, a w szczególności Poznania, z którego Pan pochodzi straciły czy zyskały na Pana wyjeździe do Brukseli?

Staram się zajmować sprawami Poznania, przez to, że to miasto lubię i nie wyobrażam sobie żebym mógł mieszkać gdzie indziej. Właśnie przygotowuję z posłami z Wielkopolski projekt by Unia Europejska poparła Poznań w staraniach przy organizacji Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w 2014 roku. Poznań jest jedynym europejskim miastem, które się o to stara. Zabiegam też o to by Poznań został Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku choć konkurencja jest spora. Zgłosiłem kandydaturę Poznania jako miejsca w którym może powstać (z inicjatywy PE) drugie w naszym kraju, Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego i również tu kilka miast zabiega o to, ale jest  szansa, ze PE formalnie zaistnieje w Wielkopolsce.

- A piszą do Pana Poznaniacy?

Tak, e-maili dostaję sporo w różnych sprawach: że np. studenci chcieliby mieć praktykę w jednym z moich biur w Wielkopolsce czy Brukseli, zgłaszane są też np. podejrzenia naruszenia prawa w zakresie  ochrony środowiska, np. że ktoś coś zrzuca do rzeki Warty.

-I jak Pan wtedy reaguje?

Różnie, czasami jest tak, że ja jedynie mogę się zwrócić do administracji państwowej np.sprawa zaginięcia dziennikarza Jarosława Ziętary, który zaginął w 1992 roku i jego koledzy dziennikarze starają się aby wznowić śledztwo. Napisałem w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości i do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji aby policja dokonała powtórnej analizy zebranego materiału.

- Panie Pośle, co to jest Beer Club Parlamentu Europejskiego?

(śmiech) Klub Przyjaciół Piwa można by tak to przetłumaczyć.

-Jest Pan honorowym wiceprzewodniczącym

Byłem w poprzedniej kadencji, nie wiem czy nadal jestem. Powiem szczerze: tych przewodniczących było 25, tylu co krajów członkowskich. Ja oczywiście pijam piwo, ale zainteresowałem się tym dlatego, że w Poznaniu jest bardzo duży browar, jest to bardzo dobrze prowadzona firma i ważna branża w moim mieście.

- Na zakończenie zapytam Pana: ile punktów zdobywa zawodnik rugby wykonujący rzut karny?! I wie Pan dlaczego o to pytam?

(śmiech) Nie mam pojęcia ile, ale wiem dlaczego Pan pyta, bo zostałem wice -przewodniczącym European Parliament Rugby Union Intergroup! Ostatni raz na meczu rugby byłem 20 lat temu. Powiem tak: koledzy z Wielkiej Brytanii nie chcieli, żeby intergrupa rugby była tylko francusko-brytyjska i zaprosili mnie na spotkanie, żeby zbudować szersze spectrum. Po pierwszym spotkaniu intergupy napisałem też list do Polskiego Związku Rugby, że jeżeli będę mógł w czymś pomóc polskiemu rugby to bardzo chętnie to zrobię.

- Serdecznie dziękuję za rozmowę

Piotr Wiśniewski


 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch:
:(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s
:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Kochajmy kobiety...zawsze!